wtorek, 13 maja 2014

Restauracja Sycylia Floriańska 10

Moje oczekiwania kulinarne względem restauracji, do których wchodzę, nie są jakoś strasznie wygórowane. Chciałabym, żeby jedzenie było porównywalnie smaczne do tego, jakie robię w domu. Oczywiście, raczej odwiedzam takie miejsca, gdzie podają inną kuchnię niż serwowana u nas, co nie zmienia mojej potrzeby dobrego smaku. Chciałabym też, by w lokalu było czysto i przyjemnie, a opis dania w menu zgadzał się z posiłkiem, który faktycznie otrzymuję. Czy wymagam zbyt wiele? Na to pytanie próbowałam sobie odpowiedzieć tydzień temu, w sobotę w restauracji Sycylia - Kraków - Floriańska 10.



Byliśmy głodni, to zazwyczaj poprawia walory jedzenia, jakie spożywamy. Tym razem wilczy głód nie pomógł, chociaż uwielbiam włoską kuchnię. Zajęliśmy stolik na zewnątrz, w zadaszonym ogródku, ponieważ na dworze było ciepło i przyjemnie. Na stoliku znajdowały się lekko zakurzone sztuczne kwiaty w szklanym wazoniku, już na wstępie poprosiliśmy kelnerkę o ich wyniesienie sprzed naszych oczu.
Ceny były znośne, jak na okolice rynku w Krakowie możliwe do przełknięcia. Zamówiliśmy pizzę (papryka, cebula, szynka), a gdy na nią czekaliśmy, mieliśmy chwilę, aby przyjrzeć się wystrojowi wnętrza. Oto, co zobaczyliśmy nad naszymi głowami:


Niezbyt apetyczny widok, prawda? 

Pizza dotarła do naszego stolika dość szybko. Podczas mojego pobytu we Włoszech zdarzyło mi się jeść oryginalną włoską pizzę, ta, którą otrzymaliśmy w restauracji Sycylia, była zdecydowanie amerykańska. Tym razem miałam przy sobie lustrzankę, zatem nic nie stało na przeszkodzie, aby pstryknąć naszemu posiłkowi kilka zdjęć.


Ciasto było nijakie, bez smaku: chyba ktoś zapomniał go posolić! W menu przeczytałam, że na pizzy będzie papryka, nigdzie nie widniała informacja, że będzie to papryka marynowana. Niewiele wersji pizzy może mnie wyprowadzić z równowagi, ale jeśli to już ma się stać to będzie to: marynowana, kwaśna papryka lub świeża gorzka, bo zapieczona razem z ciastem. Dla mnie to tak, jakby zapiekać pizzę z rukolą na wierzchu, nie pojęte... Aha! Zapomniałabym! Cebula była TWARDA i pokrojona w grube kawałki! Szynka lepszej jakości niż konserwowa "podciągnęła statystyki" tej pizzy, dało się to zjeść.


Po takim wstępie nie mieliśmy już ochoty na próbowanie makaronów, woleliśmy wrócić do domu, żeby zjeść coś, czego jesteśmy pewni. Choć wchodząc do tego lokalu byliśmy pewni, że na jednej pizzy się nie skończy. Restauracja Sycylia na Floriańskiej 10 zawiodła moje oczekiwania, jest mi z tego powodu zwyczajnie bardzo przykro. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jeśli chcesz dobrze zjeść w Krakowie, trzymaj się z dala od ścisłego centrum.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz