Decyzja o wizycie w restauracji Toscania na Ruczaju była dość spontaniczna. Melancholijna atmosfera wigilii Wszystkich Świętych, szaro-bura pogoda i niechęć do samodzielnego przygotowania posiłków skłoniły nas do pierwszych odwiedzin lokalu, który de facto mijamy każdego dnia. Tak oto 31 pierwszego października, w ospały wieczór zamiast na zakupy spożywcze do marketu, który znajduje się na parterze znaleźliśmy się na drugim piętrze budynku, w restauracji Toscania.
Lokal świeci pustkami. Przygaszone lampiony dają ciepłe światło. Wystrój jest schludny i spójny, przywodzi na myśl włoskie restauracje. Ściany stylizowane na kamienne, okna z widokami na pola i oliwki. Nie podobały mi się jedynie sztuczne kwiaty. Z powodzeniem można było zastąpić je żywymi. Całość jednak dobrze skomponowana od razu widać, że wystrojem zajmował się zawodowiec.
Na stole nie znaleźliśmy ani jednego okruszka, zarówno stoliki jak i obrusy są perfekcyjnie czyste. Niby podstawa, jednak to rzadkość pośród krakowskich restauracji. Może to mały ruch, a może dbałość obsługi o detale?
Menu w pierwszym momencie nie zrobiło na nas dobrego wrażenia: mały wybór pizzy, problem z wyborem napojów. Z drugiej strony ceny dość przystępne. Zdecydowaliśmy się na pizzę cztery ser i tutaj jesteśmy zgodni - bardzo dobry wybór. Otwarta kuchnia pozwoliła nam nie tylko cieszyć się zapachem przygotowywanej pizzy, ale i podglądać, jak ją dla nas przygotowują.
Należałoby wspomnieć jeszcze o obsłudze. Kelner, Pan w średnim wieku, jest bardzo uprzejmy, nie wdaje się w niepotrzebne rozmowy i zachowuje klasę. Oparł się nawet pokusie oglądania transmisji telewizyjnej meczu, choć widać, że było ciężko.
Na szczęście nie czekaliśmy długo. Ciasto pizzy cienkie dokładnie tak, jak lubię, odpowiednio dopieczone, nie przypalone, idealne. Na wierzchu mnóstwo sera, a zamówiony oddzielnie sos pomidorowy (1 zł) w restauracji Toscania przygotowany został z prawdziwych pomidorów i świeżych ziół. Pyszna sprawa. Tak się zajadaliśmy, że nie udało się zrobić zdjęcia na czas :-)
Rozochoceni pysznym daniem głównym mimo późnej pory zamówiliśmy kawę z syropem. Kolejny trafny wybór - tak dobrej kawy dawno nie piłam. Świetne uwieńczenie mało optymistycznego dnia.
Polecam Restaurację Toscania


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz